stylesheet' type='text/css'>

niedziela, 2 lutego 2014

Po co mi ten blog?

Kontynuując trochę poprzedni wątek...
to nie jest tak, że chcę przestać pisać.
Myślałam o tym ostatnio jakoś więcej
 i wiem, że chcę pisać wciąż.

Ale od początku...

Kiedyś bardzo dużo jeździłam służbowo,
wieczory w hotelu spędzałam na zwiedzaniu internetu...
Wtedy, przypadkiem, znalazłam bloga mojej koleżanki ze studiów.
Przeczytałam go od deski do deski  jednej nocy... a trochę tego było:)
I wtedy sobie przypomniałam mój stary blog, taki pisany tylko sobie, na hasło
i trzy kłódki ... znalazłam jakieś archiwum... przypomniałam sobie siebie - tamtą...
i napisałam jakiś post ...
i tak się zaczęło.
Nie miałam żadnych założeń.
Pisałam ot tak ...
wiedząc,że i tak nikt tego nie czyta.

Później okazało się,że jednak zaglądacie...
pojawił się komentarz...
drugi, trzeci ...
Sama też wędrowałam po blogach...
niektóre stały się codziennym dodatkiem do kawy...
a później to kawa stała się dodatkiem do nich.
Do gry weszły emocje bo historie, o których czytałam przecież wydarzyły się
naprawę.
 Zaczęłam się przyzwyczajać, lubić ... czasem tęsknić.
Czytałam i coraz częściej myślałam - ale to musi być fantastyczny człowiek.
Poznałam osobiście dwie z Was.
Fantastyczne spotkania, fantastyczne Wy.

 Coraz bardziej sieć staje się drugim życiem.
Często czuję się w obowiązku  napisać coś mądrego..
ale bywa,że nic mądrego nie mam do powiedzenia.
Jak to w życiu..

Niczego tu nie udaję.
Może za bardzo jestem sobą.
Ale będę.
Po prostu.
Bo taka jestem.

I  myślę sobie, że przecież nadal piszę sobie...
miło mi, że czytacie
ale wciąż piszę to co chcę, czuję, lubię
- nie wiem skąd wzięło się to myślenie:
blog jest nijaki
ja jestem nijaka.
Może mam chwilowo słabszy czas...
zbieram się w sobie.

Dziękuję Wam za miłe słowa.
Nie zdawałam sobie sprawy, że wciąż tyle z Was tu zagląda:)

Fajnie, że jesteście.

:))




18 komentarzy:

  1. Ja lubię tu zaglądać. Nawet jak piszesz, że pijesz kawę to przyjemnie się to czyta. I choć sama przestałam pisać, to wynikało to z braku potrzeby pisania po prostu. Więc jeśli u Ciebie chęć pisania nie znikła to i Ty nie znikaj z wirtualnego świata. Na pewno nie jesteś nijaka! Historia każdego jest na swój sposób ciekawa :-) Twoja tak samo :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdanie nie trzeba pisać mądrych rzeczy. Piszemy dla siebie i piszemy o to, co dla Nas wydaje się ważne/ istotne/ mądre/ warte zapamiętania. Piszemy, bo czujemy potrzebę notowania wspomnień. Pisz i nie czuj obowiązku pisania pod kogoś. Pisz dalej dla siebie.
    Ja czytać Cię i tak będę- bo lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kazda z nas chyba ma taki moment zwatpienia w swoj blog. pisz nadal ja.lubie.i zagladam;-) dla.mnie i wielu z nas nie.jesy o niczym a Ty jestes wspaniala.osoba:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Kilka zdań i takie wnioski..miło mi:))

      Usuń
  4. A ja dużo chętniej czytam Twojego normalnego bloga, niż blogerki, które ciągle narzekają, bądź przeciwnie - ciągle piszą w zasadzie jedno i to samo. Przez Twój blog weszłam np. na blog dziewczyny, która pisze non stop o karmieniu piersią i szczerze, to już się robi nudne i jałowe:)) Albo inna, która pisze jaką kupę jej dziecko zrobiło tego a tego dnia:))) No albo takie blogi, co to kreują jak powinno się ubierać dziecko:)
    Dlatego wybieram Twój - normalny i swojski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam niedawno o tym, że pewnie gdyby miała dzieci robiłabym podobnie... Ale jest na szczęście w sieci dla każdego coś miłego... dlatego można wybierać. Dzięki za miłe słowo:))

      Usuń
  5. Lubię tu do Ciebie zaglądać.
    Nie rezygnuj. Pisz!
    Koniecznie :)
    A.

    OdpowiedzUsuń
  6. E tam, niekoniecznie pisałaby Pani podobnie, gdyby miała dzieci. Znam bardzo wiele ludzi, którzy mają dzieci i prowadzą bloga "normalnego". Nie jakiegoś laktoterroyzującego, czy podającego wymiary dziecka co miesiąc, no bo tak trzeba, bo to modne...:D blee, już się tym, nie powiem co chce:))) Pani blog jest fajny do czytania:D Kasia

    OdpowiedzUsuń
  7. ja też lubię tu zaglądać, bo jak wspomniała wyżej Kasia, niektórymi blogami to się już chce...:) tu zawsze miło:*

    OdpowiedzUsuń
  8. No to i ja się ujawniam. Zaglądam długo, długo i czekam na nowe:) Więc skoro już się ujawniłam, to zaczynam komentowanie;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. I ja i ja! Też zaglądam i czytam:) nie zawsze regularnie, bo nie zawsze daję radę, ale potem wracam i czytam. I to jest siła Twojego bloga - normalność. Nie jest przegięty, nie jest sztampowy ani sztuczny. Jest prawdziwy, lekko tajemniczy. Żadnych ortodoksji;)- czyli tak, jak lubie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki zwariowana dziewczyno - zjadaczu dziwnych ziarenek:)))

      Usuń