stylesheet' type='text/css'>

środa, 26 sierpnia 2015

Mój urlop - odsłona pierwsza :)


 Pierwsze kilka dni urlopu spędziłam w UK, w Leicester.
Żyje tam moja siostra z rodziną, poleciałam ich odwiedzić
i poznać moją siostrzenicę :)

 Trochę pospacerowałyśmy:)



Zjadłam i wypiłam zakazane produkty :)



Pojeździłam po lewej stronie :)
 

Odwiedziłam kilka sklepów:)
 

I ładnych, ważnych miejsc...



Widziałam nowy katalog IKEA,  w UK kilka dni wcześniej wyszedł niż u nas...
 

Odpoczęłam, pospałam, pogadałam z siostrą,
ochłodziłam się (tam 18 stopni)
i naprawdę miło spędziłam te 5 dni.

Od wczoraj jestem w Warszawie
i planuję kolejne kilka dni odpoczynku.
Tym razem już w Polsce, w moich ukochanych górach.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Urlop

Jeśli kiedykolwiek mówiłam, ze ciężko pracuję
myliłam się.
Ostatnie dwa tygodnie to dopiero był hardcore.
Ale.. oświadczam, ze od dzisiaj jestem na urlopie.
I znikam na 16 dni.
:))

niedziela, 9 sierpnia 2015

Niedziela

Uf jak gorąco!
Wiecie, że jestem wielbicielką zimy - 
śnieg, mróz, szron...
- wtedy czuję się najlepiej.
Upał mnie męczy - nie cieszy w ogóle.
Weekend w takim upale w bloku to dla mnie męczarnia.
Miałam jechać na wieś, ale zostałam popracować.
Ambitnie.
Nie udało mi się:/
Znowu mi się nie udało
zrobić tego, co powinnam była zrobić
w tygodniu.
Bo było tak gorąco, że nie mogłam zebrać myśli.
Bo było tak gorąco, że nie mogła spać w nocy
i w dzień odsypiałam.
Bo jestem leniuchem.

Eh...
I znów jutro poniedziałek
i znów stres bo do urlopu zostało 
7 dni pracujących,
a ja ...
ja jak zwykle w czarnej d...
:((

sobota, 1 sierpnia 2015

There is a city

Kiedy sobie tak po niej codziennie jadę..idę...
nie myślę o tych kamieniach.
O tych kamieniach, które po niej zostały...
i o tym co się z nią stało wtedy... całkiem niedawno,
ani o tym jaka jest dzisiaj.

Ale kiedy przychodzi 1 sierpnia
... myślę o tych wszystkich
 młodych chłopakach, dziewczynach...

Pamiętam.
I oddaję hołd.


czwartek, 30 lipca 2015

Z cyklu metody rozwojowe - shadowing...

Szef od kilku dni narzeka na swojego szefa, że podpisuje się pod jego pomysłami
niczym pod własnymi. Irytujące i niesprawiedliwe, nieprawdaż?
Po czym dzwoni do szefa, z prezentacją mojej koncepcji i zaczyna od słów:
" - wiesz, co wymyśliłem... "

Kurtyna.

poniedziałek, 27 lipca 2015

Siła sióstr

Moja największa konkurencja,
najmłodsza...
ukochana...
zawsze wszystko jej było wolno,
 nigdy nie mogłam tego zrozumieć.
Musiałam się z nią bawić, opiekować,
przed snem opowiadać historie
aby było jej łatwiej zasnąć.
Całe dzieciństwo we wspólnym łóżku
kłóciłyśmy się o to, by żadna nie przekroczyła
"połówki" tej drugiej...
Nie lubiłam jej.
Mój "ogon"...
Kiedy dorastałyśmy - właściwie
oddzielnie nie wiem co się z  nią działo,
czasem wyjeżdżała po mnie na przystanek
gdy wracałam w piątek z internatu,
częściej nie było jej w domu - imprezowała
zawsze beze mnie.
Nie opowiadała o chłopakach,
miała zawsze swoje zdanie, swoje decyzje,
raczej nie była skłonna słuchać.
 Na studiach starałam się jej pomagać, 
mówiła na mnie "sanepid"
gdy wpadałam do jej wynajętego mieszkania,
ale w ciężkich chwilach, po swoich zajęciach
uczyłam się z nią o estrach, w akademiku na końcu miasta.
Jej ślub - napisałam jej piosenkę
o tym, że zawsze może na mnie liczyć.
Bo jest
 i zawsze będzie moją małą siostrzyczką.
Kiedy znalazła się na zakręcie 
i jej dni stały się naprawdę trudne,
robiłam co mogłam, choć często
nie chciała słuchać, rozmawiać.
Starałam się przynajmniej być.

Dzisiaj,
 kiedy robię jej zdjęcia,
gdy jest w  33 tygodniu ciąży
 i za chwilę będzie mamą,
wciąż zastanawiam się 
kiedy zacznę patrzeć na nią inaczej niż dostąd,
niż na moją maleńką siostrę,
dla której zrobiłabym chyba wszystko.








wtorek, 21 lipca 2015

Wrrrr...

Mam coraz mniej bezdzietnych znajomych.

Boję się, że mija najlepszy czas
i że za chwilę będzie za późno.
Jednocześnie zawsze jest tyle "ale"
i "może jeszcze nie teraz".

A jak już jest - "no ok to może, może..."
to jednak zawsze jest "coś".
Jak nie umowa na chwilę to tsh, prolaktyna, glukoza...

A już chciałabym  tak czuć...
tak samo jak one.
I tak samo myśleć
jakie imię będzie najpiękniejsze.
(już dawno wybrane)
I czekać na ten ból ...
(irracjonalna tęsknota dla większości tych co są po)
i móc oddać całą siebie.

Coraz częściej myślę, że to minie...
i mnie  nie spotka.
Martwię się, że nie walczę już z tą myślą.
Martwię się.

Mam coraz mniej bezdzietnych znajomych.