stylesheet' type='text/css'>

poniedziałek, 1 października 2012

Po godzinach

Gdyby nie Pan B., który od 16:30 zaczyna dzwonić i pytać"wyszłaś już?" "wyszłaś?" siedziałabym bez końca i  miałabym co robić chyba w tej mojej pracy cały czas. Dobrze, że pilnuje żebym nie przesadzała.
W końcu zaczynam jednak widzieć sens tego co robię. 
I zaczynam czasem już się tym cieszyć.
 Jestem na dobrej drodze:)

20080910095857_large
                                                                                                                                  weheartit.com



6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. eee ... sympatia do tego co się robi :) (sympatia nie jest równa miłości)

      Usuń
  2. aaa to różnica. nic gorszego niż nie lubić swojej pracy :/
    * ja lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Możemy mały klubik założyć ;) lubiących swoją pracę :)

    OdpowiedzUsuń