stylesheet' type='text/css'>

wtorek, 18 września 2012

Czas

Zawsze tak w okolicach końca września pojawiają się w sklepach, gazetach ... 
kalendarze na kolejny rok.
To dla mnie za wcześnie.
Jeszcze mam w uszach strzały petard pod szkołą na Strumykowej, 
gdzie 31.12.2012 wylądowaliśmy o północy chcąc nie chcąc. 
Jeszcze czuję smak tej pizzy,
 która miała być ostatnią na najbliższe 30 lat,
 kiedy po podpisaniu umowy kredytowej w styczniu, 
jedliśmy ją na Placu Bankowym.
Jeszcze widzę płot, płot do którego pielgrzymowaliśmy co weekend wczesną wiosną
żeby przez dziurę zobaczyć choć fragmencik fundamentów.

Nie chcę jeszcze kalendarza na 2013 rok.
Jeszcze trzy miesiące.
Jeszcze się tyle może wydarzyć:)

354174-11-1328563801128_large
                                                                                                                                       weheartit.com

poniedziałek, 17 września 2012

Work

Ostatnie wydarzenia w pracy, o czym pisałam już wcześniej, sprawiły, że wyjątkowo nie chciało mi się tu wracać. Jest kilka osób, z którymi trochę tęskniłam ale za większością niestety nie.
Na szczęście już kończy się rok. I w grudniu zapowiada się tez kilka dni wolnego.
I żyję już tylko myślą, że już za chwileczkę, już za momencik  będę miała nasze wyczekane M.

niedziela, 16 września 2012

...

Są takie miejsca, których szczególnie unikam ostatnio.
Miejsca gdzie  znów rozsądek przegra z emocjami.
Unikam, a jednak bardzo mnie tam ciągnie.
Zaglądam, podglądam i zazdroszczę.

Jak ćma , po raz kolejny jak ćma...
frunę do płomienia choć wiem, że może mnie zabić.

ooo Murakami to mnie rozumie...


"Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami.
 Nie można go nikomu wytłumaczyć.
Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy."






I tak nadejdzie nowy dzień!


Proszę Państwa, 16 września 2012 skończył się  Państwu B., urlop.


Image001345928481218xhyox8_large
                                                                                                               weheartit.com

A było tak miło...
no cóż... trzeba ostatni raz spojrzeć w tamtą stronę 
i wrócić 
:(


i na koniec piosenka, która chodzi mi po głowie od wczoraj:



sobota, 15 września 2012

Coraz bliżej...

Byliśmy z Panem B. na spotkaniu sąsiadów naszego nowego bloku. 
Właśnie wróciliśmy.
Przychodzą prawie zawsze te same osoby. Szkoda, że tak mało.
Ale przychodzą osoby bardzo sympatyczne:)
Każdy jest inny, każdy ma inny gust
ale łączy nas jedno:
wielkie pragnienie posiadania 
WŁASNEGO
domku.
Większość będzie miała mieszkanie około 38 m
ale to nie wielkość się liczy.
Liczy się, że może już niedługo będziemy mogli w końcu być u siebie:)))
Doczekać się już nie mogę!



Faza "pieczenie"

Jesień to grzyby, dynia, ziemniaki, śliwki...
Nie lubię dyni. Jest dla mnie owocem, a nie warzywem...
może nigdy nie jadłam smacznie przygotowanej ale jakoś mnie nie ujmuje...Lubię wyraźne smaki.
Nie jem grzybów - o tym już pisałam. Po prostu mi nie smakują.
Ziemniaki już w tym tygodniu były. 
Przyszedł więc czas na śliwki............

Tarty uwielbiam.
Mam jeden przepis na "oko"
postaram się przybliżyć:

pół kostki masła
1,5 szklanki mąki
2-3 łyżki cukru pudru
2 żółtka
szczypta soli

A na wierzchu - może być wszystko
dzisiaj będą po prostu śliwki węgierki 
i kruszonka z kokosem.

Ciasto zagniatam i wyklejam nim blachę do tarty
wysypuję śliwki pokrojone na połówki (bez pestek oczywiście)
i wstawiam do piekarnika 180 - 200stopni bez termoobiegu na pół godziny.
Po pół godzinie skubię na ciasto kruszonkę:
zagniatam pół szklanki mąki, pół szklanki cukru, pół kostki masła i 100g wiórków kokosowych
i zapiekam jeszcze 15 minut.

Robiłam dzisiaj pierwszy raz...
chyba będzie jadalna:







Planuję...

Plan jest taki -
 moje 30 te urodziny w 2013 r. będą już w naszym nowym domu.


Oby się udało:)

aaa i kupie sobie - bo już dawno miałam to zrobić taki drobiazg:

Bransoleta z grupą krwi A Rh+
http://www.apart.pl