stylesheet' type='text/css'>

poniedziałek, 2 stycznia 2012

H O M E

Postanowiłam zmienić troszkę wygląd bloga, tamto tło było zbyt mocne jak na moje ostatnie nastroje...
a to jest takie jak trzeba, takie w klimacie tegorocznym...w klimacie DOMU :)




Mam ogromną ochotę na zakupy ... takie domowe... dywany, narzuty, zasłony itp.. ale Pan B. moją ochotę skutecznie tłumi.Uważa, że nie ma sensu kupować takich rzeczy do obecnego mieszkania bo za chwilkę mogą nijak pasować do "dziury" ... i jak zwykle ma rację. Więc czekam cierpliwie na ten czas, oglądając tylko odpowiednie strony w internecie.:)

niedziela, 1 stycznia 2012

No to mamy Nowy Rok ... nowiusieńki :)

Mam dopiero (lub aż) 28 lat... (co prawda prawie 29 :)) i byłam w życiu na kilku domówkach w Sylwestra, pod chmurką, w łóżku przespałam go czasem, a nawet zdarzyło mi  się być na prawdziwym balu ... ale czegoś takiego jak wczoraj jeszcze nigdy nie przeżyłam... 


A było to tak....


Pojechaliśmy z Panem B. na domówkę do kuzyna Pana B. było tam kilka osób (ale dużo mniej niż się zapowiadało)  w związku z tym podjęliśmy decyzję o przedpółnocnej ewakuacji na pobliski koncert i pokaz sztucznych ogni. Na domówce jednak rozmowy były bardzo poważne, tematy teologiczne.... spotkało się przy stole kilka odłamów chrześcijaństwa i zaowocowało to zagorzałą dyskusją... czego kompletnie się nie spodziewałam. Moja wiedza z czasów studiów po raz kolejny wystawiona została na próbę. W głowie szukałam różnych wiadomości z etyki, filozofii  i Katolickiej Nauki Społecznej ... i co? I niestety niewiele pamiętam.... :// Przypomniałam sobie za to popołudnia spędzone na ploteczkach z Panem M. w kawiarence na poziomie -1 :) Oczywiście w czasie wykładów z wyżej wymienionych tematów ...  Miłe wspomnienie:))


W każdym razie po wymianie poglądów na temat końca świata, Biblii oraz innych takich... o 23:00 "po angielsku" udało nam się czmychnąć po to by złożyć sobie życzenia nieopodal "dziury" przy dźwiękach "Facet to świnia"...
o czym za chwilę mogliśmy się przekonać oglądając szarpaninę pomiędzy dwiema parami pod naszym oknem...
ale jakby tego było mało dołączyła do niech grupa kilkunastu przechodzących obok młodych mężczyzn....
i po dość groźnie wyglądającej bójce ... przyjechały 3 policyjne radiowozy. Nie wiem jak się sprawa zakończyła bo przerażona schowałam się pod kołdrę... nie lubię się bać, nie lubię przemocy, bardzo boję się takich sytuacji :((


Jednym słowem był to najdziwniejszy Sylwester w moim życiu. Potwierdzający moją niechęć do tej jakże wymuszonej imprezy. 


A dzisiaj.............?


Wstaliśmy o 10:00, zjedliśmy na śniadanie własnoręcznie zrobioną pastę jajeczną (wczoraj było mało alkoholu więc bardzo bezpieczne śniadanko) i słuchamy w łóżku Koncertu Noworocznego z Wiednia. (z komputerem na kolanach jak widać)




A co do postanowień ... mamy 2 wspólne ...

1. takie jak co roku ... dieta :)
2. ważniejsze .... ale to tajemnica :))




Ps Dziękuję Pani M. za telefon po północy i życzenia z właściwym akcentem "Happy New Year" ... łza się w oku kręci :) Dziekuję:))


sobota, 31 grudnia 2011

2011

Zwykle w wigilię Nowego Roku podsumowuje się rok stary ...
Kilka rzeczy ważnych w moim życiu wydarzyło się w 2011 ... przede wszystkim stałam się z Panny J. - Panią B. :) Druga z najważniejszych  rzeczy to kredyt w Euro i  kupienie "dziury" :))

2 lipca 2011

Bardzo miłe wspomnienie z 2011 to wakacje w Kotlinie Kłodzkiej i wycieczka do Pragi
 (już jako Państwo B.)


Zieleniec


.....
2011 to  jeden z najbardziej obfitujący w wydarzenia rok w moim życiu....
... a dzisiaj idziemy z Panem B. uczcić naszą rocznicę bycia we dwoje - trzecią rocznicę :)


Życzę Wam wszystkim udanej zabawy dzisiaj, a jeśli nie zabawy to przynajmniej miłych podsumowań :)



piątek, 30 grudnia 2011

Dziadek ...


Pamiętam taki wierszyk... ... pamiętam z dzieciństwa....
i słowa w nim nie do końca wtedy zrozumiałe...

" [...] Czym jest śmierć?
Podróżą z biletem bezpowrotnym, który każdy ma raz...
Dorośli na ten temat nie chcą mówić dużo.
Śmierć to jest nieobecność w wielu miejscach na raz..."






30 grudnia 2010 o 13:15 odeszła jedna z najważniejszych osób w moim życiu ... 
Mimo, że to już tyle czasu minęło, ja nadal nie mogę w to do końca uwierzyć...





środa, 28 grudnia 2011

Środa, a jakby poniedziałek....

Trzeba było wsiąść do samochodu o 6:10, przetrzeć zaspane poświątecznie oczy, wcześniej 3 minuty poświęcić zaszronionym szybom (już -1 je ładne przykrywa skorupką szronu) i ruszyć w drogę...
Na szczęście wielu Warszawiaków zostało w domach więc na ulicach troszkę luźniej niż w normalny dzień.
Praca zaskakująca...  była przekonana, że niewiele osób dotrze, a tu frekwencja prawie 90% no no no...
w głowie jednak kołatało się tysiąc myśli niezbyt związanych z pracą... co znów zaburzało efektywność...
Ale co trzeba było zrobić - zrobiłam :)

Po powrocie do domu ( także w korku o 1/3 mniejszym niż w normalny dzień) zabrałam się za sprzątanie....
i jakoś tak mi poszło, że posprzątałam wszystko na błysk :)

Lubię porządek. Wszędzie. W domu, w otoczeniu, w pracy, w głowie...
jestem dość uporządkowana i lubię mieć wszystko zaplanowane. I wtedy jest ok. Przewidywalnie.Dobrze.
Lubię też odliczać dni ...
1 stycznia będzie 3 rocznica bycia naszego z Panem B parą.
Od faktu "Państwo B" minęło 178 dni, a jak dobrze pójdzie za 365 dni odbierzemy klucze do naszej dziury :)
I tak sobie odmierzam czas, czekam na Pana B. (dzisiaj późno wraca z pracy) zajadam cini minis, słucham jak mi serce bije i staram się nie stresować.
Uspokajam się znajomym głosem i kojącymi piosenkami (jak np ta...)  i myślą, że za 2 dni znów weekend :))





wtorek, 27 grudnia 2011

"Więc całuj mnie częściej .... "

Minęły kolejne święta. Kolejna Wigilia w moim życiu ... kolejne Boże Narodzenie. Nic odkrywczego ale takie chwile wyznaczają nam czas w życiu. Kolejne weekendy, święta ... "zawsze na coś się czeka" - powiedziała wczoraj moja babcia .... a dzisiaj dotarło do mnie jakie to mądre było...
Na co czeka Pani B. ?
W tym roku wiadomo - na to żeby w pracy wszystko było ok, żeby Pan B. też był o nią spokojny, żeby mury rosły i tworzyły nasz DOM, żeby udało się go stworzyć...
żeby zdrowie dopisywało, żeby fajnie sobie żyć, kochać się jak dotąd... no a najbardziej...
żeby stać się kimś więcej niż kobietą....

Ale to wszystko takie trudne jest. Ale jesteśmy z Panem B. we dwa...
więc może nam się uda....jednak boję się tego 2012...

... bo nie wiem jak będzie....

sobota, 24 grudnia 2011

Wesołych Świąt! :))

"[...] Właśnie ojciec kiwa na matkę,
że już wzeszła Gwiazda na niebie,
że czas się dzielić opłatkiem,
więc wszyscy podchodzą do siebie
i serca drżą uroczyście
jak na drzewie przy liściach liście.
Jest cicho. Choinka plonie.
Na szczycie cherubin fruwa.
Na oknach pelargonie
blask świeczek złotem zasnuwa,
a z kąta, z ust brata, płynie
kolęda na okarynie:
Lulajże Jezuniu..."





Życzę Wam wszystkim żeby w te Święta nikt z Was nie był sam.

Ja w końcu z Panem B. w końcu razem tak jak trzeba. To się nazywa szczęście:))
Chociaż łezka jak co roku popłynie... no ... może w tym roku dwie.......