stylesheet' type='text/css'>

piątek, 22 lutego 2013

M.

To, co razem przeżyliśmy przez te (prawie) 12 lat
to zawsze zostanie między nami.
I choć bywało różnie - 
zawsze będzie dla mnie,
 w pewien sposób,
 najważniejszy.


Bo On i ja na Placu Zbawiciela - pijący grzane wino 
to idealny pomysł na piątkowy wieczór.


-- // --

Mąż, któy rozumie taką przyjaźń to wielki skarb.




17 komentarzy:

  1. ooooo napiła bym się grzanego wina na Placu Zbawiciela :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kawałek na ten Plac mam :) ale chętnie się wybiorę !

      Usuń
  2. chyba zrobię jutro wino z pomarańczą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A jak przekonałaś męża żeby zrozumiał taką przyjaźń? Im dłużej czytam Twojego bloga tym większe podobieństwo między nami widzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam M. dłużej niż Pana B.więc jak mnie poznał to już wiedział,że M. jest częścią mojego życia. Przywykł...tak jakby to był brat:) Choć czasem widzę, że troszkę jest zazdrosny:)Podobieństwo jest bardz możliwe- jestem taka podobna do wszystkich - zwyczajna i też lubię sobotnie gdakanie:))

      Usuń
  4. Piękny Plac jest wieczorową pora ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyjaciel-facet! Super! Zazdroszczę ^^
    Wyrozumiały ten Twój mąż ... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. taki mąż to prwadziwy skarb, ale mój też - też wyrozumiały:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. a czy pan M. też traktuje Was tylko jako prtzyjaciół?:) Tak sobie myślę wlaśnie...:)) Pozdrawiam - Kaśka

    OdpowiedzUsuń