stylesheet' type='text/css'>

środa, 31 października 2012

On the road


„W to­warzys­twie od­po­wied­niego człowieka możesz odbyć podróż dookoła świata,
a będzie ci się zdawało, że wszystko to trwa jedną chwilę. 
W pojedynkę jedynie wleczesz się przez świat, 
nawet jeśli jedziesz ek­spre­sem albo lecisz samolotem.”




Lubię podróże z Panem B.
Chociażby takie codzienne - z pracy lub do pracy.

wtorek, 30 października 2012

Joasia

Zaraz po poprzednim wpisie dowiedziałam się, że odeszła Joasia.
I nie wiem co powiedzieć.


"- a po co, Syneczku?

- żeby mieć ciebie na zawsze przy sobie. a jak będą tam twoje włoski, też je wezmę do głaskania. i jakby można było, to twój zapach i dotyk też tam schowam. będziesz zawsze ze mną i jak będę chciał, to będę sobie otwierał mój sejfik i będę bliżej ciebie..."


good news

Doczekałam się w końcu
 dnia 
dobrych wiadomości.
Wszystko wskazuje na to,
 że urodziny spędzę tak, jak planowałam :)

niedziela, 28 października 2012

The end

Wyjątkowo szybko mija mi ten weekend
mimo, że jest o godzinę dłuższy.
Wczorajszy  śnieg próbował mnie zatrzymać w domu
ale musiałam pilnie wybrać się po buty.
Zima zaskoczyła Panią B.
Kierunek - Targówek
(i wcale nie dlatego, że w pobliżu jest Ikea:)).
Szybko kupiłam buty, prezent dla małego Jasia 
i dwie podstawki pod świece -już w świątecznym klimacie.
(ten śnieg mnie wprawił w taki nastrój.)
Później był leniwy - trochę telewizyjny wieczór
zakończony plackami drożdżowymi na kolację.
(Zołzo - moje kolejne podejście do drożdży - bardzo smaczne).
Dzisiaj długie spanie i popołudnie w towarzystwie 
Pani R. i jej słodkich dzieciaków.
To nie był leniwy i spokojny weekend.
Były zakupy i wczoraj i dzisiaj.
A ja za zakupami nie przepadam.
Chyba właśnie dlatego - nie mogę powiedzieć, że odpoczęłam.
Jutro, na szczęście, zaczyna się krótki tydzień.
Miło jest pomyśleć, że kolejny weekend już za 3 dni.


sobota, 27 października 2012

Jeest!

Sobotę zaczynam od śniegu :)
I cieszę się nim jak dziecko:)

415316396856143442_rwplvere_c_large
                                                                                                                                             weheartit.com

piątek, 26 października 2012

Już jutro...


Miałam zwolnić w tym tygodniu.
Zwolniłam.
Co prawda bardzo niewiele
ale to zawsze już COŚ.
Chcę być mądra.
Uczę się nie spieszyć.
Podchodzić ze spokojem.
Nie wykonywać gwałtownych ruchów,
nie mówić za dużo.


Przetrwać muszę do końca ten dzień...
tydzień...

bo już jedną nogą ...
jestem pod ciepłą sobotnią kołdrą
jedną ręką
chwytam poranny sobotni kubek z kawą
jednym okiem 
widzę to, co dzisiaj widziałam tylko we śnie
jednym uchem słyszę
co w sobotę będzie mi w domu grać...






poniedziałek, 22 października 2012

Marchewkowe...

Nie przepadam za dynią
ale chodzi za mną pomarańczowy kolor
od kilku dni.
Postanowiłam więc zrobić dzisiaj muffinki marchewkowe.
Przepis wzięłam stąd



Składniki:
1,5 szklanki mąki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia (urosły u mnie mimo, że nie dodałam sody
 -na zdjęciu wydaje się, że bardzo małe
 bo nie mam blachy do muffinek i piekłam w samych papilotkach,
 ale urosły i nie upadły mimo, że ciasto jest dosyć ciężkie)
sól - płaska łyżeczka (nie dodałam bo zapomniałam)
przyprawy: cynamon, gałka muszkatołowa, imbir
(u mnie cynamon oraz przyprawa do piernika)
(i to jest miska numer 1)

3 jajka
3/4 szklanki oleju
2 szklanki, startej na tarce, na drobnych oczkach, marchewki 
(u mnie dodatkowo jedno jabłko i są bardzo wilgotne - bez jabłka chyba byłyby równie dobre)
3/4 szklanki brązowego cukru
(ja dodałam pół szklanki białego)
(to jest miska numer 2)

Wykonanie:
Jajka ubić, dodać cukier  i olej i marchew.
Zawartość miski numer 2 przelać do miski numer 1 ( z suchymi przesianymi składnikami).
Wymieszać całość. Piec w temperaturze 180 stopni  około 25 minut - na metodę patyczkową :)


Robi się je  bardzo szybko i bardzo łatwo,
a to dość istotne gdy ma się zaledwie kilka chwil w domu przed snem.

Jutro urodziny Pana B.
To będzie dobry dzień.
Już nie będę marudzić.
Obiecuję.
:)