stylesheet' type='text/css'>

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Poniedziałek

Wdech, wydech, wdech, wydech...
mam wrażenie, że w końcu mogę spokojnie oddychać.
Nie duszę się, nie mam zadyszki.
Przyszłam do pracy o 8:00
i może uda mi się wyjść chwilę po 16:00.
Dawno już tak nie było.
Czas na poukładanie sobie tego, co musiało poczekać.
Czas na zajęcie się tym co bieżące.
Czas mam.
Nie wierzę - w końcu mam na coś czas....  :)

Miłego tygodnia!

niedziela, 1 czerwca 2014

Niedziela

Kiedy jest się skowronkiem - żoną sowy 
to weekendowe poranki są zwykle samotne.
Najczęściej Wysokie Obcasy, kawa i ja.

Czasami Dzień dobry TVN,muzyka z komputera
albo śniadanie.

Wczoraj myślałam o tym, że mało czasu spędzamy z Panem B.
na wspólnych czynnościach -
dziś myślę, że lubię te poranki.
Czytam wtedy co u Was,
planuję dzień, wyskakuję na zakupy czasem.

Dzień dziecka dzisiaj...
festyny, spacery, rowerowe wycieczki.
Trzeba zrobić więc coś z tym dniem
coś co pozwoli o tym nie myśleć:)

Dawno temu przestałam być dzieckiem - 
takim w głowie oczywiście.
Bardzo szybko wyprowadziłam się od rodziców
(miałam 15 lat)
od zawsze miałam silne poczucie niezależności
nie zwierzałam się 
do dziś tak mi zostało
 z wiekiem jednak, zdarza mi się tęsknić,
chciałabym być takim małym dzieckiem,
które nie ma trosk.
Coraz częściej myślę o tym, że chciałabym cofnąć czas.
Może wszystko potoczyłoby się inaczej...
Doszłam do ściany.
Stoję pod nią i krzyczę.
I nic więcej na razie zrobić nie umiem.










sobota, 31 maja 2014

Gdybyś kochał mnie choć trochę,hej!

Odkąd co rano raczę się dawką biało-różowych tabletek
mam różne nastroje.
Budzę się np. we łzach... później biegam po domu jak oszalała, krzycząc
na Pana B. zupełnie bez powodu, tulę się chwilę później do jego silnych ramion,
snuję się po domu jęcząc, że mnie nie kocha całe popołudnie...
Ciężki ma ze mną los.

Mam alergię na truskawki.
Od lat.
Dziś coś mnie podkusiło i zjadłam 1 sztukę.
Słownie: j e d n ą .
Wysypka wystąpiła po 10 minutach.
Przedziwne.
Zrobiłam tartę z truskawkami (przepis) i nektarynkami
 ( żebym mogła choć kawałek zjeść),
kupiliśmy garnitur dla Pana B.
trochę ogarnęliśmy mieszkanie
i spędzimy miły wieczór z Państwem K.
Lubię takie soboty.

Zamówiliśmy lacobel do kuchni.
Biały z nadrukiem papryczki chilli, pokażę Wam jak nam zamontują.
Będę malować przedpokój na szaro
i układać cegły na ścianie (nie ja - jakiś spec)
Może w końcu też uda nam się zamówić szafę.
Postanowiłam krok po kroku wykańczać mieszkanie
żeby w końcu stało się prawdziwym DOMEM.

Przynajmniej z wyglądu.



Kiedy przestałaś myśleć, że jesteś piękna?

Widziałam u Happyholic -  no właśnie kochane.... kiedy ? :)


wtorek, 27 maja 2014

Bawię się świetnie.

I już po wszystkim ...
ból głowy, konferencja nad pięknym jeziorem, ból głowy, warsztaty, ból głowy...
te dwa dni dały mi mocno w kość.
Cieszę się, że już po.


Może teraz chociaż do końca tygodnia będzie spokojniej.

sobota, 24 maja 2014

Pracoholiczka

Praca moja,ukochana, ostatnio jak nigdy dała mi w kość.
Wczoraj skończyłam chwilę przed 22:00 i wiem, ze jutro muszę jeszcze tam pojechać.
Wiem doskonale, że tak nie powinno być, że  i tak brawa dostaną inni, 
że czarna robota zwykle robi się sama.
Zależy mi jednak żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik.
Boję się, że coś się nie uda.
We wtorek wielki dzień - wszystko się okaże.
Zauważyłam, że nie umiem wyluzować, że mocno się spinam,
gdy inni odpuszczają sprawę.
Mam wrażenie, że mój nowy szef "ma mnie na oku"
za wiele nie podpowiadając.

Odkąd Pan B. nie pracuje mam jakieś dziwne przeświadczenie, że powinnam
pracować za dwoje.
W sensie, że tak trzeba, 
a przecież i tak mi za dwoje nie zapłacą :D

Poza pracą jest jeszcze -
nadchodzące lato:


Zakupy:


Fryzjer:


( Pani O. to był ostatni raz u kogoś innego :((   )


-- // --

W aucie wciąż słucham Moniki Urlik - polecam  :)




środa, 21 maja 2014

Baby boom

Narady, spotkania, wspólne zabawy.
Pisk, krzyk, płacz, śmiech.
Na balkonie jak na widowni.
Nowe osiedle. 
Średnia wieku 30.
Gdybym wiedziała, zamieszkałabym na Muranowie.


:)