stylesheet' type='text/css'>

niedziela, 13 maja 2012

W drogę...

Walizka. Komputer. Bilety. Budzik. Budzik 2.
6:30 pociąg...
Warszawa-Katowice
wtorek 16:18 Katowice - Wrocław
piątek Wrocław - Warszawa...
Jak mawia moja koleżanka  - jedzie..wraca... taka praca...

Praca. Tęsknota. Strachu trochę (bo pociąg, bo samolot). Ambicje.
Nikt mi nie odbierze tych doświadczeń, nikt nie odbierze wiedzy...
nikt nie odda też czasu bez Pana B.

Wytrzymam. Wszystko wytrzymam.


Shopping...

Marilyn Monroe powiedziała podobno kiedyś, że "[...] pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy".
Mam nadzieję, że moja sis będzie dzisiaj szczęśliwa i nie na darmo wstałam o 7:00 w niedzielę :))

sobota, 12 maja 2012

Nad życie...

Jako, że smutek mam we krwi...  wybrać się muszę...


wtorek, 8 maja 2012

...

Nie wiem od czego zacząć.... ostatnio często mam takie podejście... coś się rozłazi w planie...
coś nie mogę się zebrać w sobie... ehhhh

poniedziałek, 7 maja 2012

Koniec urlopu

Skończyło się słodkie lenistwo.
Od jutra mam zamiar prężnie zabrać się do spraw, które przeleżały przez ten dłuuugi weekend.

niedziela, 6 maja 2012

Pani P.

Poznałam ją 4 lata temu.  Taka była maleńka, biedniutka, kochana...
przygarnęłam do serca.
I tak sobie tam siedzi moja Pani P.
Przez chwilę ją z oka spuściłam i pobłądziła, ale już ja ją teraz przypilnuję.
Muszę. Jest jak młodsza siostra.

Pani P. ogłaszam całej sieci : NIE JEST PANI SAMA! :))

Przecież nie może być za pięknie...

Ta myśl wraca jak bumerang. Wraca w najmniej oczekiwanych momentach. I boli. Niestety wciąż boli. Tak bywa jak się czegoś bardzo chce i okazuje się, że trzeba walczyć o to samemu.
Chyba tak już musi być, że w pewnych sprawach człowiek zawsze jest sam.
Pocieszanie się czekoladą wciąż uważam za żałosne.... i wciąż to robię :(((

Na pocieszenie więc piosenka...  zamiast -