"Wygadaj się. Wyrzuć to z siebie" . Tak może mówić do mnie tylko ktoś, kto zupełnie mnie nie zna.
Zmuszam się. Ciągle się do czegoś zmuszam. Udaję. Mam dość. Naprawdę mam już dość. Za 9 miesięcy kończę 30. Daję sobie do tego czasu - czas - żeby zmądrzeć w końcu , przestać! :)
"Brzoskwinia to brzoskwinia.Dobra lub zepsuta. Choćby nie wiem jak się starać, to nie będzie z niej pomidora" Agnieszka Stein*
A jeśli ktoś chce przez całe życie zrobić z brzoskwini pomidora? I podświadomie nie chce tej zepsutej brzoskwini? To co ma zrobić? Wyrzucić? Oddać? Zakopać? Przyzwyczaić się? JAKOŚ z tym żyć?
A co ma zrobić brzoskwinia? Płakać? Ile płakać? Tydzień..? dwa...? rok ...? 20 lat...?
Można zrobić wszystko żeby stać się choć trochę pomidorem ale przecież zawsze gdzieś tam w środku będzie się brzoskwinią. I nie będzie się dość dobrym...
I przychodzi podobno w życiu taka chwila kiedy wszystko to przestaje się liczyć.
Czekam na takie spotkanie zawsze z niecierpliwością i delikatnym podekscytowaniem...
Co też tym razem wymyśli Pani O. ?
I chociaż Pan B. bardzo protestuje, coraz silniej krzyczy we mnie pierwotna potrzeba posiadania krótkich włosów.
Może więc dzisiaj uda mi się zbliżyć choć trochę do wymarzonej długości.
Zapowiada się miła niedziela.