stylesheet' type='text/css'>

niedziela, 10 marca 2013

Wizyta

Poznałam  dzisiaj nieznane dotąd uczucie...
gościłam rodziców i babcię pierwszy raz
u siebie.
U nas.
Uczucie to...
dziwne... takie... 
hm..
dorosłe.
Nawet bardziej niż w dniu gdy powiedziałam im, 
że będę mieszkać z chłopakiem.

A jednocześnie...
przerażająco
 uświadamiające, że 
nie jestem już małą dziewczynką.
Tumblr_mezzk5u8fa1rmj7ero1_500_large
weheartit.com
-- // -- 

Ekipa sąsiadów skończyła  wreszcie remont.
Nie możemy nacieszyć się ciszą.

10 komentarzy:

  1. 2 lata temu w wakacje miałam to samo uczucie. Przyjechali rodzice, my jeszcze w narzeczeństwie. Wysprzątałam mieszkanie, ugotowałam obiad z 3 dań, mama upiekła ciasto. Dokładnie tak się czułam - uświadomiłam sobie, że czasy małej dziewczynki są już daleko za mną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to w zasadzie tak, jak powinno być.

      Usuń
  2. ja nie lubie odwiedzin.
    mam wrażenie, że mnie obserwują, dopatrują się jakiejkolwiek niestaranności czy niedokładności z mojej strony.
    oczywiście TO, że coś znajdą dzieje się tylko w mojej głowie.
    heh :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie też lubię być sama ze sobą ale pierwszy raz przyjechali zobaczyć mieszkanie więc sama rozumiesz... chciałam się pochwalić:)

      Usuń
    2. rozumiem, rozumiem :D
      u mnie troszkę inaczej bo sami pomagali remontować ;-)
      ale teraz jak zrobimy sobię ten salon to może rusza dupke przez 2 osiedla i będa podziwiać ;D

      Usuń
  3. znam temat... tez tak miałam początkowo :) dziwne w sumie uczucie, podawać do stołu, oprowadzać po własnych kątach... dziwne, ale miłe :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się bardzo cieszyłam na takie pierwsze odwiedziny, najpierw na wynajmowanym, potem już na własnym. Nie mogłam się doczekać aż będę mogła zrobić posiłek na większą ilość osób i wykorzystać nasz sprytny drewniany stół, który był jedną z tych większych inwestycji do naszego m :) W sumie nawet nie odbierałam tego jak pożegnanie się z byciem małą dziewczynką, po prostu cieszyłam się, że to w końcu ja wszystko szykuje i wszystkich karmię. Żałuję, że tak rzadko mam ku temu okazję, bo rodzice nie za często jeżdżą w odwiedziny tutaj, my jeździmy częściej do nich. Co do dzieciństwa, to żałuję bardzo, że tak szybko się skończyło i gdyby to było możliwe chętnie wróciłabym czasem do tych beztroskich lat, kiedy głównym problemem było to, że jest się ostatnią osobą na podwórku, która nie umie zrobić tzw.trójek na poziomie udek w grze w gumę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam takie wizyty. Popisuję się wtedy jak mogę :) Wymyślam różne rzeczy co by wszystkim pokazać jak sobie dobrze radzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wizyty są fajne o ile najbliżsi nie podcinają skrzydeł :/

    OdpowiedzUsuń