stylesheet' type='text/css'>

sobota, 31 maja 2014

Gdybyś kochał mnie choć trochę,hej!

Odkąd co rano raczę się dawką biało-różowych tabletek
mam różne nastroje.
Budzę się np. we łzach... później biegam po domu jak oszalała, krzycząc
na Pana B. zupełnie bez powodu, tulę się chwilę później do jego silnych ramion,
snuję się po domu jęcząc, że mnie nie kocha całe popołudnie...
Ciężki ma ze mną los.

Mam alergię na truskawki.
Od lat.
Dziś coś mnie podkusiło i zjadłam 1 sztukę.
Słownie: j e d n ą .
Wysypka wystąpiła po 10 minutach.
Przedziwne.
Zrobiłam tartę z truskawkami (przepis) i nektarynkami
 ( żebym mogła choć kawałek zjeść),
kupiliśmy garnitur dla Pana B.
trochę ogarnęliśmy mieszkanie
i spędzimy miły wieczór z Państwem K.
Lubię takie soboty.

Zamówiliśmy lacobel do kuchni.
Biały z nadrukiem papryczki chilli, pokażę Wam jak nam zamontują.
Będę malować przedpokój na szaro
i układać cegły na ścianie (nie ja - jakiś spec)
Może w końcu też uda nam się zamówić szafę.
Postanowiłam krok po kroku wykańczać mieszkanie
żeby w końcu stało się prawdziwym DOMEM.

Przynajmniej z wyglądu.



Kiedy przestałaś myśleć, że jesteś piękna?

Widziałam u Happyholic -  no właśnie kochane.... kiedy ? :)


wtorek, 27 maja 2014

Bawię się świetnie.

I już po wszystkim ...
ból głowy, konferencja nad pięknym jeziorem, ból głowy, warsztaty, ból głowy...
te dwa dni dały mi mocno w kość.
Cieszę się, że już po.


Może teraz chociaż do końca tygodnia będzie spokojniej.

sobota, 24 maja 2014

Pracoholiczka

Praca moja,ukochana, ostatnio jak nigdy dała mi w kość.
Wczoraj skończyłam chwilę przed 22:00 i wiem, ze jutro muszę jeszcze tam pojechać.
Wiem doskonale, że tak nie powinno być, że  i tak brawa dostaną inni, 
że czarna robota zwykle robi się sama.
Zależy mi jednak żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik.
Boję się, że coś się nie uda.
We wtorek wielki dzień - wszystko się okaże.
Zauważyłam, że nie umiem wyluzować, że mocno się spinam,
gdy inni odpuszczają sprawę.
Mam wrażenie, że mój nowy szef "ma mnie na oku"
za wiele nie podpowiadając.

Odkąd Pan B. nie pracuje mam jakieś dziwne przeświadczenie, że powinnam
pracować za dwoje.
W sensie, że tak trzeba, 
a przecież i tak mi za dwoje nie zapłacą :D

Poza pracą jest jeszcze -
nadchodzące lato:


Zakupy:


Fryzjer:


( Pani O. to był ostatni raz u kogoś innego :((   )


-- // --

W aucie wciąż słucham Moniki Urlik - polecam  :)




środa, 21 maja 2014

Baby boom

Narady, spotkania, wspólne zabawy.
Pisk, krzyk, płacz, śmiech.
Na balkonie jak na widowni.
Nowe osiedle. 
Średnia wieku 30.
Gdybym wiedziała, zamieszkałabym na Muranowie.


:)

sobota, 17 maja 2014

niedziela, 11 maja 2014

Dużo. Szybko. Mocno.

Przez ostatni tydzień siadałam kilka razy do komputera żeby napisać co u mnie.
Nawet sobie zapisałam listę rzeczy, o których trzeba i o których warto.
Ale listę zgubiłam, a życie zajęło mnie w stu procentach więc musiałam zająć się tym co tu i teraz.
Gdybym miała tak w dwóch słowach streścić ostatni czas...
Praca - nie nadążam już za tym co się tam dzieje, nie nadążam za zmianami, za nastrojami.Codziennie robię listę "to do", codziennie wykreślam dwa punkty, a dopisuję dziesięć. Tą drogą daleko nie zajdę, ale chwilowo nie mam innego pomysłu. Za trzy tygodnie duże ważne wydarzenie, za które w części odpowiadam więc nerwy są i pracy też coraz więcej. Mój nowy zespół to wielkie wyzwanie ale wspaniali ludzie z potencjałem, mam nadzieję, że razem stworzymy coś wielkiego. (Tak, wciąż bardzo lubię swoja pracę!).
Pan B. - kiedy wydawało mi się, że znam już swojego męża jak nikogo, on wciąż pokazuje strony, których nie znam, nie przypuszczałam nawet, że takie ma. Zaskakujący i codziennie inny. Uczy mnie cierpliwości i siły. (Wiem jednak, że jestem słabym uczniem.)
Zdrowie - leki, które biorę mają przykre skutki uboczne - wywołują okrutne mdłości. W ulotce napisali, ze mija po kilku dniach... czekam aż minie te kilka dni bo jeśli tak będzie się działo dalej to nie dam rady i wrócę chyba z reklamacją do mojego lekarza :)
Stres - już dawno się tak nie denerwowałam - ostatnio - wszystkim. Staram się uzupełniać magnez ale nie widzę na razie zbytniej poprawy. Wiem, że może czas jakoś poukłada wszystko ale na razie nie jestem spokojna.
Rodzina - we czwartek, tak jak w zeszłym roku (klik) mogę wyjść z pracy wcześniej po to żeby spędzić czas z rodziną. Już dzisiaj mi smutno na myśl o tym jak wszyscy będą przeżywać swoje popołudnia. Coś jednak może do tego czasu wymyślę:)
Mieszkanie - chcemy kupić sofę (bo w IKEA do 15 maja promocja) ale chyba to przegapimy, poza tym nic nowego nie mamy chcemy zrobić większy remont jakoś latem - taki od razu większy na razie nie mamy na to czasu.


Tak oto w skrócie wygląda ostatnio moje życie.
Dużo. Szybko. Mocno.

Za dużo, za szybko, za mocno.

Ale jeśli tak ma być...
prowadź.
(klik)