Jestem zmęczona.
Codziennie trzeba posprzątać bo pył wychodzi
z każdego kąta mieszkania i wciera się w podłogę.
Śpimy w półśnie, próbując nie słyszeć odgłosów
remontów więc tak naprawdę nie wysypiamy się wcale.
Zaczęłam pić więcej kawy
i czuję, że to nie dla mnie.
Dzisiaj znów pada śnieg.
W pracy coraz ciężej, coraz więcej na głowie.
Człowiek jednak ma swoje granice.
Miałam pierwszy sen.
Dokładnie nie pamiętam.
Mieszkanie...jakaś krew...
-to podobno krewni -
chyba wkrótce się spełni
bo zaczyna się okres wizyt
i oglądania naszego M.
Zjadłam dzisiaj dwa pączki
odkryłam, że nie lubię różanej konfitury.
Marudzę.
Wiem, że to ze zmęczenia.
Odpocznę ...
no właśnie w zasadzie to nie wiem kiedy.
Kiedyś.







