stylesheet' type='text/css'>

poniedziałek, 6 lutego 2017

Plan B.. ? Nie! Plan A.

Chciałabym mieć prawdziwe życie. Nie wirtualne - takie gdzie relacjonuję co robię i jak wyglądam ale prawdziwe - MOJE. To leżenie w łóżku skłania do refleksji. Ze świata bloga przeniosłam się na Instagram i na WhatsUp i uświadamiam sobie, że życie realne  - wzloty i upadki, dobre dni i te bardzo złe  - to jest prawdziwe życie i prawdziwe przeżywanie. Za dużo czasu spędzam w Internecie. Stanowczo. Musze zająć się budowaniem swojego życia, poświęcić czas na zdrowe gotowanie, jakiś ruch i przede wszystkim dla Pana B.
Myślę, że to dobry plan:)


-----------
Ten post nosił pierwotnie tytuł ;"Plan B.". Później wpadłam do Tekstualnej nadrobić zaległości. Przeczytałam TO i zmieniłam tytuł. Bo trzeba być Planem A. Dla siebie.

Choroba jasna!

Podobno ciało  samo wie kiedy powiedzieć stop. Daje znaki  - zaopiekuj się mną. Moje od dłuższego czasu próbowało coś powiedzieć ale od dwóch tygodni już tak serio krzyczy... krzyczy moim kaszlem i gorączką i ogromnym katarem. Zaczęło się od zatok i kropli na katar od lekarza, który chyba chciał mnie troszkę zbyć. Musiałam 3 dni później pójść po antybiotyk, który faktycznie dopiero zaczął stawiać mnie na nogi. Więc tak sobie leżę w domu pod kocem i się staram dbać o siebie. Nie umiem jednak odpoczywać. Nie umiem myśleć o lekach, babskich serialach, książkach... a przecież mogłabym, powinnam. Myślę znów o całym świecie, o kłopotach innych. Wydaje mi się, że to mi w ogóle nie pomaga wyzdrowieć ale znów nie wiem co z tym mogę zrobić?
To znaczy w zasadzie to wiem - uświadomić sobie, że nie każdemu i nie we wszystkim mogę pomóc, że nie zawsze też muszę. Bo to moje "muszę" wpędza mnie w poczucie winy, bezradność  w kolejne, a myślenie o sobie w następne.Tylko czemu czuje się winna? Czemu myślenie o sobie rozpatruję w kategorii winy?
Tego jeszcze nie odkryłam ale może jeszcze kilka dni pomyślę i coś wymyślę:) Czasem myślę jednak, że chyba lepiej byłoby pogadać z kimś kto się na tym naprawdę zna. Bo nie umiem sama zdecydować jaki sposób myślenia o świecie jest zdrowy i normalny, a jaki już nie?

Na razie muszę się wyleczyć. To plan numer 1 :) Zwolnienie mam do jutra, dzisiaj kończę antybiotyk. Jeden dzień na zebranie się w sobie i znów praca. Praca, od której tak dobrze czasem odetchnąć.
Marzy mi się wypad weekendowy, gdzieś poza Warszawę, gdzieś na dwa dni ładowania akumulatorów, które już mi się właściwie całkiem rozładowały:/ Tylko musi być w rozsądnej cenie
i nie na końcu Polski. Może coś polecicie?:)


-------

Bardzo proszę wszystkich, których losami się przejmuję aby nie odczytali źle mojej intencji. Nie chodzi o to, że nie chce pomóc i nie można mnie angażować. Chcę tylko sama w sobie umieć ocenić na ile to co myślę i jak przeżywam jest adekwatne do problemu. Bo widzę sama, że często dużo bardziwj wszystko przeżywam niż powinnam po prostu.

niedziela, 1 stycznia 2017

2016/2017

No i już cichną strzały. Coś z pozoru tylko ważnego minęło, ale nic istotnego się nie zdarzyło. Jak zwykle było to oczekiwanie na cud (...). Puknęło i zgasło, (...) a jutro dzień jak co dzień.

Zdzisław Beksiński "Beksiński. Dzień po dniu kończącego się życia"

Mój 2016 rok to rok pracy. Pracowałam za ciężko, za dużo. Dojrzewałam do myśli o zmianie i dopiero teraz do tego dojrzałam. Chociaż wciąż zastanawiam się czy nie jest ważniejsze teraz skoncentrować się na zdrowiu, a pracę zmienić jak się uda, bez napinania się.

To był także rok wielkich lęków, niepokoju, troski, obaw o najbliższych, o rodzinę. Rok nerwów, niepoukładania w głowie, próby ustalenia priorytetów (nieudanej). Rok stresu - niemijającego.

Mój 2016  to też rok wielkiej miłości do mojego małego siostrzeńca. Znów zbyt dużej - natrętnej czasem, przesadnej, męczącej dla Jego rodziców. Miłości, z paraliżującym strachem o jego zdrowie. Przeglądam ponad 2 000 zdjęć w moim telefonie. Na 90 % zdjęć jest ON. (to chyba nie jest do końca normalne ;))

To także rok oddalenia się od ludzi. Straciłam wiele kontaktów, nadszarpnęłam kilka relacji. Większość przeniosła się do świata Internetu - bo tak szybciej i prościej. Nie muszę nigdzie iść, mogę pogadać z kimś nawet o ważnych sprawach przed snem i to jest ok, ale gdy dłużej o tym pomyślę to przecież tak się tworzy samotność.

2016 rok to także rok poddawania się, próby walki, która kończyła się fiaskiem. Na różnych polach.

To rok, który był w zasadzie nijaki. Nijaka codzienność, nijakie wakacje, nijak w pracy, nijak w głowie, nijak w sercu. Mimo, że były też fajne i miłe chwile cały ten rok kojarzy mi się niestety ze stresem.

2017!

Daj mi w końcu zrozumieć, że ja też jestem warta uwagi bez wyrzutów sumienia. Mojej własnej uwagi. Że mój mąż to też moja rodzina, a może nawet przede wszystkim. Że moi rodzice mają poza mną jeszcze trzy córki, które też się o nich troszczą. Że wszyscy moi siostrzeńcy mają swoich rodziców i nie muszę codziennie o nich drżeć. Że jeśli coś się ma stać to i tak się stanie nawet jeśli nie będę przez to spała przez dwie noce. Że siłę można czerpać garściami od Boga tylko trzeba chcieć. Pozwól mi wszystko poukładać w głowie, pozwól mi na spokój, na oddech, na harmonię i równowagę.

Na powrót do siebie.

piątek, 23 grudnia 2016

Wpadłam na chwilę....i dalej lecę...

Wiele razy już siadałam żeby coś napisać. Naprawdę.
Miałam nawet w głowie co chcę napisać ale za każdym razem jak zaczynałam, to zaraz kończyłam. Najczęściej padałam zmęczona nad klawiaturą.
Ostatnio sporo się dzieje. Tak w ogóle, a nie tylko w pracy (sic!).
Zmiany w pracy dały mi trochę oddechu i już nie boli mnie brzuch w niedzielę wieczorem z powodu poniedziałku. Pracy jednak mam bardzo dużo i niezmiennie angażuję się ponad miarę. Rozglądam się na boki, uważnie obserwuję rynek - chętnie zmienię pracę ale podchodzę do tego na spokojnie. Zacznę mocniej działać w styczniu.
Teraz Święta. Przypuszczam, ze przejdą bardzo szybko i zanim się obejrzymy będzie już wiosna.
Mam nadzieję, że ta wiosna będzie ciepła i piękna i dobra dla moich przyjaciół.


A na święta, życzę Wam (i sobie) żeby wszystko było wolniej i spokojniej. Żeby było zdrowo - aktywnie i smacznie. Kolędowo i ciepło. Rodzinnie, ale bez nerwów.
Wesołych Świąt wam życzę!







niedziela, 20 listopada 2016

O drogę nie pytam, nie pytam nikogo.

- Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? - mówiła dalej.
- To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść - odparł Kot-Dziwak.
- Właściwie wszystko mi jedno.
- W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.
- Chciałabym tylko dostać się dokądś - dodała Alicja w formie wyjaśnienia.
- Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.
 

Alicja w Krainie Czarów, Lewis Carroll



wtorek, 1 listopada 2016

Mój październik


Piosenka października to u mnie: Krzysztof Zalewski "Miłość Miłość"


sobota, 1 października 2016

Bridget baby

Myślałam, że to będzie głupi film.
Może najmądrzejszy nie jest ale bardzo, bardzo śmieszny.
Naprawdę polecam!:)))

Znalezione obrazy dla zapytania bridget baby