stylesheet' type='text/css'>

czwartek, 13 listopada 2014

Pan B.

Czasem warto coś po prostu nazwać.

Jak boli - powiedzieć - boli.
Jak jest dobrze  - powiedzieć - jest dobrze.
Jak się kocha - powiedzieć - kocham.
A jak nie daje się rady - powiedzieć -nie daję rady.

Czasem warto po prostu porozmawiać.
Zwłaszcza z mężem.




wtorek, 11 listopada 2014

Melduję się.

Jakoś tak ciszej się ostatnio zrobiło.
U mnie też.
Ciszej tutaj.
W tzw. "realu" zdecydowanie przeciwnie.
Po pierwsze - 
trudna decyzja została podjęta,
trudna rozmowa przeprowadzona
staram się myśleć już o B...
choć muszę skupić się na A...
To bardzo trudne
bo trzeba robić kilka rzeczy na raz.
Ale ja - osoba wielofunkcyjna - 
jakoś podołać muszę.

Z przygodami ale mam 
w końcu auto.
Szare. Jeździ.
Jestem osobą uzależnioną od prowadzenia.
Przez miesiąc nie umiałam funkcjonować.
Pokora.
Nauka.
Ale już jest:)))
Mam skrzydła!



-- // --

Czytam, jestem 
ale ciężko pracuję 
stąd - tak mało.


niedziela, 2 listopada 2014

Co sobie dziś myślę?


Boję się jutrzejszego dnia.
Każdy poniedziałek wywołuje u mnie stres.
A jutrzejszy poniedziałek jakoś szczególnie mnie niepokoi.
Dostałą tzw. "wrzutkę" - trzeba coś policzyć
A ja bardzo nie lubię liczyć.
I wcale nie jestem pewna czy dobrze to zrobiłam.
...
Co jeszcze?
Wczoraj byłam na cmentarzu,
na Starówce,  u znajomych.
Dzisiaj w kościele, na spacerze.
Piękna pogoda - bardzo tak lubię.

Powiedziałam A... muszę powiedzieć B...
i powinnam myśleć już o C...
a ja nadal myślę czy dobrze robię.

Myślę sobie czy ja nie jestem na to wszystko za słaba?
Za mała, za głupia...

W poniedziałek poparzyłam się wrzątkiem.
 Bolało.
Zwinęłam się w kłębek i pomyślałam...
- bo już dawno tak  nie myślałam, że -
ja przecież jestem tylko człowiekiem.
Boli mnie i jak boli to mam prawo płakać.
I płakałam.

A wcześniej też płakałam tego dnia
bo nie jestem już małą dziewczynką
i nikt nie mówi
 "ojej...jak mi Ciebie żal..., w czym Ci mogę pomóc?"

I przecież wcale nie potrzebuję tej pomocy.
Potrzebuję tylko czasem to usłyszeć.

***

W telewizji już reklama z "let it snow"
lubię klimat świąt, kocham zimę...
ale czy 2 listopada to jednak nie jest ciut za wcześnie?


Miłego tygodnia Wam życzę:)







...


W takie dni jak wczoraj i dzisiaj
uświadamiam sobie
 jak ważne jest kochać tych co tu i teraz.


pulsmiasta.com

środa, 29 października 2014

Just swim...

Podejmowanie decyzji to codzienność dorosłych.
Podejmowanie takich decyzji nie zdarza się często.
Raz... dwa ... trzy...
i już, i już trzeba.
I co ja mam zrobić?
Niby wiem
ale podjęcie tej decyzji 
oddali mnie znacznie
 od części celów
Co jest teraz najważniejsze?
Co jest w mojej strefie wpływu?
Czuję się teoretycznie przygotowana,
a jednak to trudne.

Więc...

?


niedziela, 26 października 2014

Niedziela

Nie jestem silna.
Kiedyś myślałam, że jestem
ale chyba mam już dość.

Cały ubiegły tydzień pracowałam na 1000 %.
Lubię moją pracę ale czasami jest tak bardzo ciężko.

Aktualizacja systemu sprawiła,
że spędziłam  w poniedziałek ponad 2 godziny
czekając na wizytę lekarską,
a i tak nic nie załatwiłam.

We wtorek szef zorganizował krótkie spotkanie
chwilkę przed 16... wyszłam z pracy po 20:00.

Środa i czwartek szkolenie.

Piątek odpowiedź na mnóstwo maili po 2 dniach
nieobecności.

Z miłych chwil - wieczór z winkiem i ciachem
- urodziny Pana B. Wczorajsza wizyta przyjaciół.
Zakupy. Streaming Blog Forum Gdańsk.

Nie umiem nazwać tego co się ostatnio dzieje.
Myślę, że lepiej nie pisać nic niż
wciąż narzekać.
Dlatego jest mnie mało.

Kiedy patrzę za siebie...
szukam takich chwil w życiu
kiedy było lepiej...
(wiem, ze Ala mnie zaraz do pionu będzie stawiać:))
ale naprawdę nie wiem 
kiedy byłam taka naprawdę, 
naprawdę szczęśliwa...?

Może to znaczy, że jeszcze będę ?:)




niedziela, 19 października 2014

"Nikt nie przypływa."

Weekend pod znakiem choroby Pana B.
Podaję leki, pocieszam (bo to wszak ciężki czas), 
robię tysięczną herbatę z cytryną.
Katar ...kaszel... 
biedny cierpi...

Jestem dzielna.

Praca mnie stresuje.
Jutro kilka spotkań
w tym jedno 
najważniejsze.

Mam wrażenie, że biegam
ganiając swój ogon.
Ciężkie takie bieganie gdy właściwie nie widać celu.
Czekam aż ktoś klaśnie w ręce
i pokaże dokąd mam biec.

Czuję, że długo tak nie pociągnę.
Mam dość siebie takiej marudzącej
(mam wrażenie, że tylko to ostatnio umiem).

Moja siostra urządza mieszkanie
- wspieram  na ile mogę
(głównie przez telefon) - 
uwielbiam to robić to mnie relaksuje :)
Głównie kieruję się intuicją
ale jestem zodiakalnymi rybami
więc intuicja to moja mocna strona:)


Chyba jestem w pułapce.
Labiryncie, z którego nie znajduję wyjścia.
Miotam się.
Czekam co się wydarzy.
Wiem, że przecież musi być jakieś wyjście...




"Nikt nie przypływa."