stylesheet' type='text/css'>

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Fix you

Co miłego dziś się wydarzyło?


- udało mi się być wcześniej w pracy i zdążyłam przygotować się do warsztatów
- poprowadziłam warsztaty, pierwszy raz od dawna,i okazało się, że nie wyszłam z wprawy
- kiedy wracałam po pracy, właściwie nie było korka
- Pan B. nie marudził, że nic nie ma do jedzenia i dał mi spokojnie popracować
- stopa mnie dzisiaj nie bolała (choć od 2 tygodni nie dawała mi spokoju)
- ugotowałam na 2 dni dietetyczne leczo po powrocie z pracy
- moja waga znów pokazała mniej
- opracowałam na jutro harmonogram, który o 10:00 prezentuję szefowej
- siostra przysłała kolejne zdjęcia siostrzenicy, które wywołały mój uśmiech
-  przeżyłam kolejny dzień ... jakoś

A teraz pójdę spać bo jutro nowy dzień, pełen wyzwań...
ale przed snem jeszcze  posłucham...
może dzisiaj zasnę.



 Lights will guide you home
And ignite your bones
And I will try to fix you

Kolejny idzie dzień...

-- wczoraj napisałam, ale nie kliknęłam "opublikuj" --

Jest taka chwila w tygodniu...
już nie ma spokoju weekendu, 
a jeszcze nie ma stresu poniedziałku
jest strach.
Niedzielne popołudnie.
Od kilku tygodni najtrudniejszy moment tygodnia.
Nie mogę spokojnie myśleć, uciekam od myśli o pracy, idę spać 
jak najpóźniej żeby rano nie przychodziło tak szybko.
Cały czas myślę - niedługo będzie lepiej - i to lepiej
nie nadchodzi.
Poprzeczka wisi tak wysoko, że za każdym razem jak skaczę
ją strącam.
I nie odbijam się coraz mocniej
tylko coraz wolniej biegnę,
choć widownia bije miarowo brawo.
Wiem, że nie mogę się mazać
bo nic a nic to nie da
ale niestety robię to.

Wiem, że od dawna cały czas tu pisze jak mi smutno i źle,
piszecie w komentarzach, że to się robi nudne.
Trudno.
Tak mi teraz jest.
Naprawdę wierzę, że to przejściowe.


niedziela, 7 czerwca 2015

U nas

Długi weekend
trochę u rodziców,
trochę na Roztoczu.
Horyniec, Lubycza, Telatyn.
Korzenie męża. 

Dzisiaj już myślami w pracy.
To był bardzo trudny krótki tydzień.
3 dni, które zapamiętam na długo.
Jutro kolejny trudny dzień -
codzienność.

Z dobrych wiadomości -
dieta trwa, choć nie jest lekko.

 


niedziela, 31 maja 2015

Porcelana

Myślałam, że jestem twarda,
a byłam zbyt miękka.
Musze znaleźć od jutra na nowo siły do walki.


Piękne koniki w dolinie Drwęcy, we czwartek napotkane

Fantastyczny dzbanek z biedry za 19 zł, polecam.

Drwęca

sobota, 30 maja 2015

Grill

Popołudnie.
Kilku dorosłych,
kilkanaścioro dzieci.
I my.
Mówi się, że czasem nawet w tłumie
czujemy się samotni.
Dzisiaj czuliśmy to wyjątkowo mocno.
I on i ja.

-- // --

to ostatnie takie lato


środa, 20 maja 2015

Centrum wszechświata

Pewnego dnia ktoś z Was mi napisał, że jestem egoistką.
Wtedy jakoś tak pomyślałam - może faktycznie.
Dzisiaj jestem innego zdania.
Jestem kierowana podświadomą potrzebą akceptacji.
Chcę (choć jeszcze nie wiem czemu) być przez wszystkich lubiana.
Często mam wyrzuty sumienia, że nie mogłam, nie umiałam komuś pomóc,
zadręczam się.
Myślę, że to nie jest zdrowe.
Fizycznie ani psychicznie.
Zajmując się wszystkim na raz, znów zaniedbałam siebie,
a widzę, że jak tylko sobie odpuszczę chociaż na chwilę
to staję się smutna, zawiedziona (zawodzę sama siebie)
i nieszczęśliwa.
Będę więc teraz 
centrum wszechświata
dla siebie.
Muszę uporządkować na nowo tematy zdrowotne,
które się na maxa rozjechały.
Pewnie znów ktoś napisze, że to egoistyczne
ale przecież ja też chcę w moim życiu
spokoju i porządku i szczęścia.

Nie jest mi łatwo to napisać
bo jeszcze do końca nie wiem
czy stać mnie na takie podejście.
 
Muszę coś jednak ze sobą zrobić.
Muszę!
 

niedziela, 10 maja 2015

Wracam

... nie poszłam do pracy.

Lekarz kazał zdjąć kołnierz i przyzwyczajać się
 do chodzenia bez - przez cały dzień.
Tak zrobiłam - zdjęłam i trochę boli, zwłaszcza przy patrzeniu w lewo.
(tak wiem - patrzę w prawo bo nie boli:)
Ma boleć podobno, bo się goi,
mam leki przeciwbólowe w razie czego
 ale na razie nie potrzebuję aż tak i nie biorę.

Spędzam więc weekend leniwie
ale towarzysko.
Wczoraj miałam miłych gości - kuzynkę z mężem,
a dzisiaj spotykam się z koleżanką, 
z którą widuję się raz w roku - 
na co dzień mieszkającą w UK.

Pada deszcz.
Mam nadzieję, że się rozpogodzi.
Jutro praca - warsztaty dwudniowe
w hotelu pod Warszawą.
Takie miękkie wejście
w to, w czym tonę.

Mam kilka postanowień, celów -
chciałabym bardzo się ich trzymać
żeby nie utonąć.
Nie utonąć znowu.