stylesheet' type='text/css'>

czwartek, 11 grudnia 2014

Taka ja

Za szybko ufam.
Kiedyś byłam ostrożniejsza
teraz potrafię naprawdę mocno zaufać
od razu.

Jestem krucha.
Chyba nikt kto mnie zna tak o mnie nie myśli.
Ale jestem. Drżę.
Często drżę.
Jedno słowo potrafi mnie zaboleć
na bardzo długo.

Nic tak nie drażni mnie w ludziach
jak przywiązanie do pieniędzy.
Nie znoszę ludzi chytrych.

Tak już mam.



środa, 10 grudnia 2014

To, co zostawiam...

Zmieniam pracę.
Kolejny piątek jest moim ostatnim dniem,
a od 2 stycznia zaczynam nową przygodę.
W zasadzie nic niezwykłego
ale obecna praca to moja pierwsza "poważna"praca po studiach,
pierwsza i jedyna, od 8 prawie, lat.
Przez taki czas naprawdę można 
przywiązać się do ludzi.
Cieszę się na nowe, a jednocześnie jest mi smutno.
Bardzo smutno.
Wiem, że będą nowi ludzie,
że trzeba się rozwijać.
Wiem to i bardzo tego chcę
kiedy jednak pomyślę
że zostawiam to wszystko
to jednak oczy robią się mokre...

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Niedziela

Niedzielny spontaniczny spacer,
gorąca czekolada, 
"Last Christmas", grane na trąbce,  w tle.
I tylko mi śniegu brakuje.




... no może nie tylko... 

sobota, 6 grudnia 2014

Interstellar

Są takie filmy, po których obejrzeniu
wracam z kina nie mówiąc nic...
Musi film ze mnie "zejść" ...
To jest taki film.

http://moviepilot.com/tags/interstellar

wtorek, 2 grudnia 2014

W samą porę...

Byłoby mi łatwiej machnąć ręką,
nie martwić się, niczym nie przejmować.
Ale ja tak nie umiem.
Do końca daję z siebie 100, a może nawet 110 %.
Smutna sprawa, gdy praca staje się sensem życia,
bo co ma począć człowiek, który żyje jak ja 
i nagle ją traci?
Ja na szczęście zmieniam tylko branżę i ulicę i otoczenie.
Przełączam się z biegu 5 na 6.
I gnam, dalej gnam....

czyli nic się nie zmienia,
a jednak wszystko.


wtorek, 25 listopada 2014

N.

Ktoś nagle i niespodziewanie staje się w Twoim życiu
ważny
Nawet jeśli to tylko (aż)  życie zawodowe.
Jest bratnią duszą...  kimś więcej niż tylko kolegą 
z pracy.
I nagle zwrot i musisz się pożegnać.
Potrzebuję czasu żeby to sobie poukładać.

Potrzebuję zrozumieć, że nie mogę jej oddać całej siebie.
Zatracam się w pracy, która 
na koniec nie zatraci się we mnie.
I będzie smutno.
Jak dziś.


Mam dość - to chyba nie na moje nerwy://



niedziela, 23 listopada 2014

Weekendowo

Kiedy dzień jest wypełniony po brzegi
nie ma czasu na marudzenie.
Ten weekend taki był.
Sobota na zakupach, remontowa,
gotująca.
Niedziela to wypad pod Łódź
na grób dziadka ze strony męża.
Cały dzień w drodze.
Cały dzień razem.
Zimno mrozi policzki i nos.
Bardzo lubię taką pogodę.

W domu żyrandol zawisł na suficie,
pojawiły się też nowe półki.





Jutro zaczyna się kolejny trudny tydzień
zakładam więc pidżamę i kapcie
piję ciepłą herbatkę
i jeszcze chwilkę 
poodpoczywam.