Kupiłam w listopadzie bilet do teatru.
Spektakl dzisiaj o 19:30.
I co?
I wczoraj od 12:00 jestem w domu
bo rano wymyśliłam, że na śniadanie -
w serek wiejski wrzucę sobie
żółtą paprykę w dość dużych kawałkach...
i niestety całe popołudnie i pół nocy
owa papryka usiłowała opuścić mój organizm
w sposób ...powiedziałabym...odbiegający od tradycyjnego.
Więc dzisiaj wstałam z bólem głowy
i ogólnym odwodnieniem.
I z całych sił próbuję
się doprowadzić do stanu, który pozwoli mi na pójście
do teatru.
Choć na razie czarno to widzę.
Zrobię jednak wszystko żeby mi się udało iść.






