stylesheet' type='text/css'>

wtorek, 9 października 2012

Work

Ostatnio nie mam jakoś weny do pisania.
Jakoś tak zimno się zrobiło.
Człowiek by tylko włożył głowę pod kołdrę i spał.
Ale niestety trzeba wstać rano i wyruszyć w drogę żeby już po około godzinie dotrzeć na miejsce.

robione z okna 

Koniec roku zawsze jest ciężki.
W tym roku szczególnie.
Praca staje się moim życiem, a to chyba niebezpieczne...
Ale któż tak nie ma!?

poniedziałek, 8 października 2012

Kiedy odlatują bociany...

Mówią, że to czas bez szans ... ale kto wie.. ?! :)

Józef Chełmoński - Bociany, 1900. Olej na płótnie.Muzeum Narodowe w Warszawie.

niedziela, 7 października 2012

Na tropach jesieni :)


Udało mi się wyciągnąć dzisiaj Pana B. na spacer
wróciliśmy z katarem i kilkoma zdjęciami jesieni :)

jesienna Wisła
jesienna Wisła 2


brzoza pod blokiem


i dąb czerwony (dziękuję Anula)

dąb czerwony

piękny

wcale nie trzeba wyjść daleko żeby zobaczyć jak piękna jest ta nasza

jesień :))


Puk Puk ... kto tam?


Każda z nas na coś czeka, a razem jest czekać raźniej.

I obie jesteśmy już blisko tego, na co czekamy.
Dziękuję Ci za wspólne czekanie
i mam nadzieję, że wybaczysz mi te zdjęcia tutaj:)




--- // ---

Najpierw był maj...
i Jan się poruszył
"jakby była we mnie mała rybka"
powiedziała Pani ABS ...


W lipcu były
szaleństwa w galeriach handlowych
i Jaś od początku musiał się przyzwyczaić
do babskiego gadania :)



Wrzesień
coraz bliżej jesieni
coraz bliżej TEGO dnia...


A teraz?
Teraz jest już bardzo blisko.
Teraz sobie czeka aż znudzi Mu się siedzenie w krainie wód i ciemności
I ja czekam, choć to przecież zupełnie obcy chłopiec
z zupełnie obcego brzucha:)


Trzymam kciuki Pani ABS
i wiem, że sobie świetnie poradzisz!!!


sobota, 6 października 2012

Rogaliki

Przepis na cisto jest stąd.

Nie wiem jak to się stało...
w zasadzie dotąd nie mogę uwierzyć
zrobiłam ciasto drożdżowe...
i chyba wyszło...:)

(poza niedoskonałym kształtem, ale to mój pierwszy raz)



 Do środka dodałam ugotowany budyń 
(użyłam połowy zalecanej porcji mleka)
teraz w domu pachnie drożdżowym ciastem,
(prawie jak u mamy :) )



"Jest sobota, za oknem świt i Warszawa kaszle miarowo."


(to co prawda wczorajszy poranek  - ul. Marszałkowska)

piątek, 5 października 2012

Piątkowe myśli poplątane...

Jestem tak samo wyczulona na poprawność językową jak na umiejętności trenerskie.
Pierwsze z racji wykształcenia, drugie z racji zawodu wykonywanego przez ostatnie dwa lata.
Słaby trener, który niedbale mówi to dla mnie mieszanka nie do zniesienia.
Przez te dwa dni musiałam jednak zacisnąć zęby
gdyż trener naprawdę znał się na tym, o czym opowiadał.
Opowiadał raz lepiej, raz gorzej.
Rzucał czasem jakiś niby żart...
temat był jednak na tyle interesujący, że nawet ja przymknęłam na to oko.


Plusem, poza tematem szkolenia, była lokalizacja - 
Plac Unii Lubelskiej - 
blisko mojego ukochanego Placu Zbawiciela.
Wyszłam z metra i specjalnie zrobiłam małe kółko żeby przejść obok kościoła:


Na te dwa dni udało mi się trochę zapomnieć o bieżących wyzwaniach w pracy.
Poznałam kilka ciekawych osób.
Przeczytałam pół książki w metrze.
Dowiedziałam się paru rzeczy,
nauczyłam się kilku.
Chyba mogę powiedzieć, że było nieźle.
A teraz weekend.
Na razie bez planów - czekam co przyniesie nowy dzień 
(wszystko zależy od pogody).

A dzisiaj o 20:00 na Podzamczu noc lampionów
 chciałam tam być, ale zapomniałam, że to już dzisiaj 
:(

Nie ma u nas tylu co w Poznaniu, ale też pewnie pięknie to wygląda :)
Może za rok?!